środa, 23 marca 2011

Wieści z ciążowego frontu

W poniedziałek zaliczyłam wizytę u Pana Doktora. Widziałam na usg naszego Maluszka - muszę się pochwalić, że znam już wstępnie płeć dziecka :) Póki co, niech zostanie to moją słodka tajemnicą :) Nie spodziewałam się, że nastąpi to tak szybko, tym bardziej, że w pierwszej ciąży płeć poznałam, gdzieś około 28 tygodnia. Maluszek jest bardzo ruchliwy, gin miał problem, żeby usg zrobić i pomierzyć wszystko tak jak należy. Najpierw próbował zrobić mi usg dopochwowo, to wtedy pięknie było widać płeć, a następnie robił mi usg przez powłoki brzuszne. W ostateczności udało się pomierzyć to co należało - wszystko jest w jak najlepszym porządku. Termin porodu w dalszym ciągu wyznaczony wg usg na 3 października, natomiast wg om na 5 października. Chciałabym, aby maleństwo urodziło się ciut przed terminem - tak samo jak to było z Hanią. Nie musiałam siedzieć w domu i liczyć dni... Na chwilę obecną na myśl o porodzie czuję jakąś dziwną ekscytację - jakaś masochistka chyba jestem :) Pierwszy poród wspominam dobrze, byłam nawet zaskoczona, że dość szybko nam poszło. Zresztą, nie ma co gdybać... Wierzę, że będzie wszystko będzie dobrze i już za pół roku przytulę... no cóż jeśli chodzi o imię to zażarte negocjacje trwają :)
U nas szykują się pewne zmiany, mam tylko nadzieję,  że wszystko będzie po naszej myśli. Mam nadzieję, że w końcu wiatr przestanie wiać nam w oczy i wyjdziemy na prostą. Kantadeska napisała ostatnio, że dobro powraca - mam nadzieję, że ma rację! Trzymajcie kciuki!

2 komentarze:

  1. ma rację ;o))

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro takie to zwiercone to penie będzie chłopaczek. Wiem cos o tych wiercipietach :)

    Lidka

    OdpowiedzUsuń