środa, 1 lutego 2012

Wieczór dla siebie

Skrzaty śpią, mąż w trasie,a ja mam chwilę dla siebie. Siedzę przy ciepłym kaloryferku i popijam wodę z cytrynką. Za oknem... każda z Was wie, co jest za oknem :) 
Mój małżonek w ubiegłym tygodniu obchodził urodziny. Impreza urodzinowa dla gości odbyła się w Dzień Babci. Z racji tego, że nie miałam pomysłu na prezent urodzinowy, postanowiłam zaprosić Łukasza na randkę. Byliśmy w kinie i na kolacji. Fajnie było wyjść gdzieś tylko we dwoje. 
Wczoraj nasza pannica po raz pierwszy uczestniczyła w Balu Przebierańców. Bal został zorganizowany przez Dom Kultury. Hania była przebrana za baletnicę - moja kuzynka pożyczyła mi stój. W pierwszej wersji Hanula miała być Czerwonym Kapturkiem (w tym stroju ja balowałam ćwierć wieku temu :)), jednak po wizycie u kuzynki Małą stwierdziła, że chce być baletnicą. 
Moja baletnica w wersji "motylkowej"

Mała wyszalała się do tego stopnia, że po powrocie do domu usnęła przy stole jedząc wafelka. Spać poszła już o 18.15, za to pobudkę zrobiła mi o 01.30 i domagała się śniadanka :) Usnęła dopiero ok 4.00. Hania opowiadała tatusiowi, że było dużo przebranych dzieci i tańczyli "takie duże kółko graniaste". Bardzo jej się podobało, nie bała się hałasu, ani innych dzieci. Za rok wybierzemy się razem z Juniorem.
No właśnie... Michaś. Mój Krasnal 26 stycznia skończył 4 miesiące. Chłop z niego niczego sobie - waży 8,5kg. Zresztą same zobaczcie...

W dalszym ciągu pije mleczko z mojego "udoju". Właściwie sporadycznie dokarmiam go modyfikowanym, bo mały skubaniec wypiął się na nie i tylko w nocy przez sen wypije. W tej chwili odciąganie mleka stało się dla mnie taką rutyną, że potrafię robić w międzyczasie wiele rzeczy - czytać, bawić się z Michasiem, rozwiązywać krzyżówki... Przyznaję szczerze jednak, że czasem mam dość, zwłaszcza w nocy, gdy walczę podczas odciągania z zamykającymi się powiekami. Swoją drogą nieźle "wypasione" musi być to moje mleko, skoro Michał tak się na nim chowa :) 
A wracając do samego Misia - jestem w nim zakochana po uszy. To taki "synuś mamusi". Jest cudowny, rozkoszny, taki do schrupania. Taki oto uśmiech...
...sprawia, że się rozpływam. Zanim zaszłam w drugą ciążę bałam się, że drugiego dziecka nie będę potrafiła kochać tak samo mocno jak Hani, ale teraz wiem, że moje obawy  były niepotrzebne. Moje dzieci to najwspanialsza rzecz jaka została mi dana przez Boga. Ciągle jeszcze gdzieś tam w środku czuję, że nasza rodzina nie jest pełna. Skrycie marzę o jeszcze jednym dziecku, ale myśl o nim muszę odłożyć na dalszą przyszłość. Chęć posiadania drugiego dziecka pojawiła się, gdy Hania miała coś około roku, o trzecim myślę już teraz. Czas pokaże...
Ze smutnych informacji - 30 marca wracam do pracy... no chyba że pobyt w domu przedłużyłabym na kolejne 9 miesięcy L4 + urlop macierzyński :) Taki żarcik :)
Zmykam...

6 komentarzy:

  1. Ale śliczny strój miała Hania. A Michałek to rzeczywście już spory chłopczyk hihi...służy mu mleko mamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację dzieci to nasz skarb, jak Antoś się uśmiechnie to wszystkie smutki przechodzą, a jak urodzi się Juluś to dopiero będzie;) Hania jest super, tak ładnie mówi, ale miała emocje po tym balu:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Super dzieciaczki, mieliśmy kiedyś taki strój karnawałowy!!! Ja też się bałam kiedyś że nie pokocham drugiego dziecka, a teraz wiem że to niemożliwe!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać, że chłopak lubi pojeść:) A Hania śliczna w tym stroju. Ach marzy mi się jeszcze córeczka kiedyś, żeby ją stroić w takie różowe fatałaszki, hihi:)

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny ten synus taki uroczy jest smieszek:)
    Corcia tez siwtniewyglada jak motylek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. hehe no kto wie, kto wie;) moze tak sie zdarzy? hehe ja tez juz mysle o drugim dziecku, ale najpredzej mozemy zaczac myslec za ponad rok ;) tak postanowilam;)

    OdpowiedzUsuń