Byłam dziś z Hanią u lekarza. Ten jej kaszel i katar nie dawał mi spokoju. Wolałam sprawdzić, czy przypadkiem nie zeszło jej na oskrzela. Na szczęście nic niepokojącego się nie dzieje. Pediatra zapisała nam krople do nosa i syrop na kaszel.
Niestety ostatnio Hanula miewa napady histerii. Zdarzyło się to 4 razy, z czego ostatnie miały miejsce wczoraj. Przyznam szczerze, że nie wiem co robić w takim momencie z moim dzieckiem. Te napady zdarzają się zawsze wtedy, gdy jest bardzo zmęczona. Wczoraj wieczorem, to już przeszła samą siebie, siedziała w łóżeczku i ryczała jak opętana. Do tego dostała ataku kaszlu i cała się osmarkała. Skapitulowała dopiero po 50 minutach, po prostu usnęła ze zmęczenia...Ja w tym czasie próbowałam ją uspokoić, ale nie dało się. W końcu przestałam zwracać na nią uwagę, tylko siedziałam przy łóżeczku. Po pewnym czasie Mała zaczęła się kłaść popłakując jeszcze troszkę, a po chwili spała. Moja cierpliwość była naprawdę na wykończeniu, ale nie poddałam się.
Powiedzcie mi, czy wszystkie dzieci przechodzą taki etap, czy po prostu moje dziecko to mała histeryczka? Mam tylko nadzieję, że jej to przejdzie. Pozdrawiam!
Ja znam 2 przypadki podobnych ataków u Adama
OdpowiedzUsuńPierwszy jest własnie ze zmęczenie gdzie skutkuje tylko przytulenie i zainteresowanie czymś
I drugi atak jak coś jest nie po Jego myśli. Wtedy jest ryk i rzucanie się na podłogę. Te ataki jednak przeczekuję
Dziś wieczorem znów problem z usypianiem. Hanula właśnie próbuje usnąć i nie może. Nie wiem o co chodzi, może to zęby...Mam nadzieję, że jej przejdzie. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńKochana,takie właśnie są dzieciaczki. Ale im to przechodzi z czasem.... z wiekiem, nie wolno tylko się na nich denerwować i krzyczeć choc wiem ze cieżko być tez cierpliwym, niestety trzeba to przetrzymać. Starszy synek złoscił się przy zębach, poprostu tak go bolało ząbkowanie że nie mógł sobie ze sobą poradzić. Na noc po kąpieli i kolacji podawałam mu viburcol (czopek) to taki lek homeopatyczny,poczytaj na necie o nim. Jemu pomagał, nie było wieczornych histerii, kładł się i spał do rana. Jak wyszły mu wszystkie ząbki to ataki się skończyły. Niestety po zebach wszedł w taki wiek gdzie dziecko wszystko chce mieć....do sklepu wstyd było wchodzić bo non stop kwiczał i rzucał sie o podłogę, bo chce zabawkę, to tamto to sramto...normalnie albo wór pieniedzy albo szybkie wyjście ze sklepu. Wybierałam tą drugą opcję a w domu były tłumaczenia i tłumaczenia aż do skutku. I pomogło teraz ma 5 lat i wie że jak nie to nie bo sa ważniejsze rzeczy do kupienia. Od prezentów są urodziny,dzień dziecka, mikołaj i święta (pod choinkę tutaj prezent jest 2+1)Teraz przy Madzi to on mnie wyręcza i tłumaczy siostrze aż do żądanego efektu (cieszę się tym bo ma więcej cierpliwości niż ja)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam!
W pełni się z Tobą zgadzam Aniu, ale czasem naprawdę brak mi już cierpliwości. Pierwsze takie ataki to był dla mnie szok, teraz nie robią już na mnie większego wrażenia, choć gdy Hanka wrzeszczy całe popołudnie to czasem ręce mi opadają. Mam nadzieję, że z Madzią ok. Daj proszę znać, co i jak, bo nie mogę przestać o Was myśleć. Całuję!
OdpowiedzUsuń