Dziękuję wszystkim tym, którzy modlili się w intencji mojego wujka. Jednocześnie przepraszam, ze nie odpisuję na komentarze, ale mam ostatnio tyle na głowie, że nie starcza mi czasu na nic.
Wujek jest po operacji, czuje się trochę lepiej, choć jest bardzo obolały. Usunięto mu pół metra jelita grubego, guz był ogromny, miał 10 cm, wycięto mu ponadto trochę węzłów chłonnych i oczyszczono trzustkę (guz opierał się o ten narząd, więc profilaktycznie ją czyszczono). Węzły poszły do badania do Poznania, ponieważ lekarz uważa, że możliwe jest, że nie były jeszcze zajęte przez raka tylko miały jakiś stan zapalny. Na szczęście okazało się, że wątroba jest czysta, nie ma na niej żadnych zmian nowotworowych. W opinii lekarzy rokowania są pomyślne, teraz jeszcze czeka wujka chemioterapia... Póki co udało się uniknąć stomii, jednak jeśli rany wewnątrz brzucha nie będą się prawidłowo goić, to może jeszcze dojść do takiego zabiegu. Wujek jest pozytywnie nastawiony, ma sporo wsparcia ze strony najbliższych. Ciocia od tygodnia spędza przy jego łóżku całe dnie, tylko na spanie wraca do domu, dzieciaki zajmują się gospodarką. Wierzę, ze wszystko się jakoś ułoży...
Synuś jest już dużym chłopcem, w ciągu 3 tygodni przybrał prawie kg, na wizycie ważył 2500g. Lekarz cieszy się, że dobrze przybiera, bo to jest ważne w razie przedwczesnego porodu. Pytałam też, czy nie widzi żadnych przeciwwskazań przed pójściem na wesele do mojej kuzynki, na co on odpowiedział, że nie jeśli nie będę tańczyć kankana, to on nie widzi przeszkód. I tak w ta sobotę bawiliśmy się u mojej kuzynki na weselisku. Było to dla mnie troszkę nietypowe wesele, ponieważ Państwo Młodzi są już dość statecznymi ludźmi - Ala ma 36 lat, natomiast jej obecny małżonek 44, ale wesele było naprawdę przednie i pomimo mojego stanu wybawiłam się całkiem nieźle. Ślub i wesele odbyły się w pałacyku Ignacego Mościckiego w Runowie. Tam też mieliśmy zapewniony nocleg w pokojach hotelowych. W każdej chwili mogłam iść się położyć i odpocząć. Na samym weselu okazało się, że to nie ja pierwsza odpadłam, a mój małżonek. Dostał takiego bólu zęba, że o godzinie 1.30 mieliśmy po zabawie. Nawet wódka weselna nie była w stanie go znieczulić. Wracając z wesela zahaczyliśmy o dentystę, który wyrwał mu tego nieszczęsnego zęba. Podsumowując - niech żałują ci, którzy nie byli.
My powoli przygotowujemy się do przyjścia na świat naszego drugiego potomka. Dostarczono nam już kołyskę wraz z wyposażeniem, przebrałam ciuszki po małej, które mogę wykorzystać dla Szymka, dokupiłam troszkę nowych. W środę wybiorę się jeszcze z mamą na zakupy, aby dokupić trochę pierdołów do szpitala. Muszę się przygotować, bo nigdy nic nie wiadomo. Hanię też już trochę obkupiłam na jesień, bo później mogę już nie mieć okazji. Jeśli chodzi o naszą Pierworodną, to muszę się pochwalić, że już na dobre pożegnaliśmy się z pampersowaniem w dzień, teraz zakładam jej pieluchę tylko na noc, choć mała się burzy. Hania już 3 tydzień pięknie załatwia się na nocnik, teraz już nawet przypominać jej nie trzeba. Sama go sobie przynosi, ściąga majteczki i wylewa zawartość do kibelka. Jestem z niej taka dumna! Moja córka zaskoczyła mnie jeszcze czymś - po roku czasu od odstawienia od piersi przypomniała sobie, ze mama ma cycucha i przez parę wieczorów domagała się mleczka. Szczęka mi opadła, bo od momentu odstawienia, nie upomniała się nigdy, aż do teraz. Ona chyba czuje, że szykują się wielkie zmiany w jej życiu. Ja sama coraz bardziej obawiam się jej reakcji na pojawienie się braciszka. Mała stała się w stosunku do mnie bardzo zaborcza, domaga się ciągle mojej obecności, gdy tylko zniknę jej na chwilę z oczu, wpada w histerię. Nawet Łukasza odpycha, choć on stara się z nią spędzać jak najwięcej czasu. Tłumaczymy jej, co niedługo nastąpi, nawet kupiliśmy specjalną książeczkę o pojawieniu się dzidzusia w domu. Na chwile obecną nie jestem jednak w stanie przewidzieć jej reakcji. Mam nadzieję, ze szybko zaakceptuje brata i pokocha go całym serduszkiem.
Każde dziecko jest zazdrosne gdy ma pojawić się młodsze rodzeństwo i jest to normalne. Nie ma co panikować bo czytając posta to chyba ty jesteś bardziej rozhisteryzowana niż córka. Daj jej szansę może nie będzie tak źle jak myślisz. Najważniejsze i priorytetowe jest to aby po porodzie poświęcać córce więcej czasu niż dotychczas aby nie czuła się odrzucona. Bedzie ci napewno ciężko bo przy maluchu będzie mnóstwo zachodu ale podołasz:)Pamiętaj nie ty jedna i nie ostatnia. Ja mam dwójkę i też nie obyło się bez zazdrości starszego o młodsze ale z biegiem czasu młodsze zaczęło bym zazdrosne o starsze i jak to rodzeństwo bywają kłótnie i ścięcia ale jeśli któremuś dzieje się krzywda to skoczyliby za sobą w ogień. Także nie ma co przeżywać i stresować się bo i nie ma czym, jeśli masz rodzeństwo to powinnaś wiedzieć jak to bywa między dzieciakami a jeśli nie masz to się przekonasz. Mimo wszystko pozdrawiam i życzę szczęśliwego rozwiązania w terminie i zdrowego dzieciaka:)
OdpowiedzUsuńMaria
Moj 3,5 ;atek tez byl zazdrosny jak nasz 2 lautek sie urodzil :) ale z biegiem czasu minie ;)
OdpowiedzUsuńChwala Bogu ze z wujkiem ok ciesze sie bardzo i niech wraca szybko do zdrowia :)