piątek, 2 września 2011
Czy zaznam kiedyś wewnętrznego spokoju???
Zadaję sobie to pytanie za każdym razem, kiedy coś zaczyna się pieprzyć. Najczęściej chodzi o Łukasza pracę. Czy naprawdę zawsze musi być tak, że kiedy już myślę, ze wszystko układa się po naszej myśli, robimy jakieś plany, to zaczyna się pier... Mój mąż w kwietniu zmienił pracę, w poprzedniej pracował przez 6 miesięcy bez umowy, więc gdy nadażyła się okazja nie zastanawiał się wiele i zmienił firmę. W końcu zaczął robić to, co najbardziej kocha - jeździć. Na początek dostał umowę na 1/2 etatu na czas nieokreślony z zapewnieniem, że za 3-4 miesiące otrzyma na cały etat. Ucieszyłam się, gdy w sierpniu zaproponowano mu umowę na pełen etat. Ma ją dostać od września, tylko, że oboje widzimy, że w tej firmie zaczyna się źle dziać. Jest coraz mniej wyjazdów, a wiadomo, że im mniej przejechanych km, tym pieniądze mniejsze. Boże, modlę się, żeby był to tylko okres przejściowy, bo nie chcę po raz kolejny przeżywać tego, co już kilkukrotnie było mi dane. Wiadomo, mieszkamy z moimi rodzicami, więc widzą, że Łukasz nie pojechał w trasę, choć powinien. I już zaczęły się w moją stronę komentarze mojej mamy typu: "taka praca to mi się nie podoba". Najgorsze jest to, że wczoraj szef zapewniał, go, że dziś pojedzie (choć powinien wczoraj), a dziś dzwonił, że nie wiadomo, czy trafi mu się jakiś wyjazd. W tym tygodniu zaliczył 2 krótkie trasy i praktycznie od środy rano siedzi w domu. Najbardziej dobija mnie to, że wszystkie komentarze kierowane są w moją stronę i to ja nie dość, że denerwuję się sytuacją w firmie, to jeszcze dobiją mnie takie sytuacje. Całe życie muszę się przed kimś tłumaczyć, robić dobrą monę do złej gry, moje życie polega na zadowalaniu innych, ale ja już tak dłużej nie mogę... nie daję rady. Wykańczam się psychicznie w relacjach z rodzicami i moim mężem. Nie chcę nikogo skrzywdzić, ani robić przykrości, ale do cholery, gdzie w tym wszystkim jestem JA??? :(
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
ehhh czy w tej Pl z praca bedzi kiedys dobrze?? Wiem co czujesz bo wiem po moim tacie jak pracuje a kasy nie dzidzi szef zwodzi ze jutro jutro a jak przyjdzie to jutro to do nastepnego jutra i tak w kolo macieja ehhh
OdpowiedzUsuńWierze i trzymam kciuki ze ulozy sie wszystko
To normalne, że rodzice mówią swoje uwagi Tobie, zięcia się krępują. Też miałam kiedyś podobną sytuację i też było to w końcówce ciąży, ale ja nie patyczkowałam się z mamą, tylko powiedziałam, żeby swoje uwagi kierowała bezpośrednio do krytykowanego. Nie można sprawić, żeby wszyscy naokoło byli szczęśliwi, jeśli Ty musisz dławić w sobie ich pretensje i to do innych. Już kiedyś pisałam, ze mieszkanie z rodzicami jest niezdrowe:)
OdpowiedzUsuńPowiedz rodzicom żeby uwagi kierowali nie do Ciebie a do męża jak chcą porozmawiać. Zadziała. Głowa do góry:)
OdpowiedzUsuń