czwartek, 22 września 2011

Pourodzinowo

W dalszym ciągu nie urodziłam i nic nie zapowiada, aby miało się to wydażyć w najbliższych dniach. Nie będę się nad sobą rozczulać i pisać jak mi źle z powodu oczekiwania na poród. Każda z Was, która tego doświadczyła wie co teraz czuję i myślę. Tego posta chciałabym poświęcić naszej Myszce, która wczoraj obchodziła 2 urodziny.
Impreza urodzinowa odbyła się w sobotę. Na uroczystości stawili się dziadkowie i chrześni. Razem było nas 13 osób. Niestety nie przyjechał ukochany kuzyn Hani - Bartuś (biedak rozchorował się na tyle poważnie, że nie było mowy o jego uczestnictwie w urodzinkach). Pomimo to Było fajnie i wesoło. Upiekłam tort czekoladowy i zrobiłam sernik na zimno, do tego były lody z bitą śmietaną i owoce. Na kolację przygotowałyśmy z moją mamą troszkę sałatek, zapiekanek i mięsa na ciepło. Oczywiście Hania najbardziej ucieszyła się z prezentów. Dostała kuchnię z akcesoriami, centrum pielęgnacji noworodka, zestaw małego lekarza, ubranka i pieniążki. Póki co, największą furorę robi kuchnia - Mała cały czas gotuje i karmi nas wszystkich. Inne zabawki jej schowałam, aby nie znudziła się za szybko.
Co mogę napisać o moim 2-latku? Pięknie mówi, śpiewa, recytuje wierszyki (szczególnie ukochała sobie wiersze Tuwima), sama je, próbuje się ubierać, choć wychodzi jej to troszkę niezdarnie. Pięknie załatwia się do nocnika, "wpadki" zdarzają się naprawdę sporadycznie. Mała przestała być też tak zaborcza w stosunku do mojej osoby - odpuściła mi trochę i swoje zainteresowanie przerzuciła na babcię i tatę. W dalszym ciągu ubóstwia mojego tatę - wieczory należą do nich. Zresztą takim samym uwielbieniem daży drugich dziadków, choć ich z racji miejsca zamieszkania widuje trochę rzadziej. Hania mówi wciąż, ze urodzi się dzidzia i że będzie ciągle płakała :) Staram się jej tłumaczyć, że dzidziusie nie tylko płaczą, ale ona i tak ma swoje teorie na ten temat - moja mała mądrala. Nasza córeczka jest cudownym, radosnym dzieckiem. Póki co, nie ma jakichś szczególnie zaostrzonych objawów "buntu dwulatka". Zazwyczaj jest grzeczna, czasem marudzi, gdy jest przemęczona. Kochamy ją nad życie i nie wyobrażamy sobie życia bez niej!

Czekam na gości

Ale duuuża paka

7 komentarzy:

  1. Sto lat dla Hani! Bądź szczęśliwa i zawsze uśmiechnięta. Jestem w szoku, że Mała tak pięknie mówi. Sprzedałaby pewnie mojego Małego razem z butami;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Sto lat Haniu, w zdrowiu i radości. Prezenty cudne. U nas gotowanie odchodziło kiedyś non stop ;o))
    Na dzidzię też czekamy, ale spokojnie -doczekamy się. Ja doskonale cię rozumiem ;o))

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję serdecznie za życzenia dla Hani. Jesteście kochane!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale śliczny prezencik dostała!!!!
    100 lat Haniu!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy ta cisza na blogu oznacza że Synuś się urodził?

    OdpowiedzUsuń