czwartek, 6 października 2011

A było to tak...

Michaś śpi, Hania z tatą na spacerze, obiad się gotuje, więc mam chwilkę aby w końcu Wam coś napisać. Obiecałam relację z "porodówki",... Jeśli któraś z Was spodziewa się scen rodem z filmów Hitchcocka to się rozczaruje :)
Wszystko zaczęło się 26 września o 8.00 rano. Jadłam sobie z mamą śniadanko i zastanawiałam się czy nie wybrać się na zakupy do miasta. Nic nie zapowiadało, że jeszcze tego samego dnia będę tulić w ramionach moje Szczęście. W drodze do miasta ok godziny 8.50 poczułam pierwszy skurcz, ale do końca sama nie byłam przekonana czy to synuś się rozpycha, czy to skurcze. W trakcie zakupów poczułam kilkanaście słabych skurczy, w różnych odstępach czasu... Byłam przekonana, że to skurcze przepowiadające, tym bardziej, że pamiętałam jakie bolesne były te z Hanią. Ok godziny 10.30 przyjechałam do domku, w tym czasie moja mama wybrała się na pogrzeb sąsiadki (nic jej nie powiedziałam o skurczach, bo to straszna panikara). Skurcze nasiliły się troszkę, ale były całkiem znośne. Profilaktycznie wzięłam 2 no-spy, aby sprawdzić czy ustaną. Ok 12.00 z pracy wrócił mój mąż. Nie uwierzył mi, gdy mu powiedziałam, że coś się dzieje.Myślał, że blefuję :) Wzięłam ciepły prysznic i czekałam, aż skurcze ustaną. Pod prysznicem miałam wrażenie, że są co minutę, ale po wyjściu jakby straciły na intensywności. Profilaktycznie zadzwoniłam do mojego gina, który stwierdził, ze najlepiej będzie jak przyjadę do niego na oddział zrobić ktg. Gdy moja mama ok godziny 13.00 wróciła z pogrzebu, ja już z torbą stałam przy drzwiach wyjściowych. Wychodząc z domu zapewniałam ją, że niedługo wrócę, bo to na pewno skurcze przepowiadające. W drodze do szpitala skurcze miałam co 5 min, wtedy też ustaliliśmy, że nasz synek będzie miał jednak na imię Michał :) Zgłosiłam się na położniczą izbę przyjęć, gdzie położne widząc, kto prowadził moją ciążę, bez badania mnie od razu kazały przebrać się w koszulę i pożegnać męża. Była to godzina 14.00. W międzyczasie przeprowadzono ze mną wywiad położniczy, pobrano krew do badania  i podłączono pod ktg. Gdy położna spojrzała na zapis ktg, stwierdziła, że te skurcze są takie "byle jakie". Po chwili nie czekając na lekarza zabrała mnie na badanie ginekologiczne, aby sprawdzić rozwarcie. Jakież było nasze zdziwieni, gdy okazało się, że mam 8 cm rozwarcia. Położna kazała pędem dzwonić po męża, bo stwierdziła, że zaraz urodzę. Ja patrzyłam na nią z niedowierzaniem, bo wierzyć mi się nie chciało, ze przy takich skurczach i takim natężeniu bólu mam zaraz dziecko urodzić :) Po chwili Łukasz był już ze mną. Położna przebiła mi pęcherz, kilka skurczy partych i nasz Michaś był na świecie. Mały urodził się o 15.20. Podczas porodu nie byłam nacinana, jedynie śluzówka mi lekko pękła, więc założono mi kilka szwów. Nie zdążyłam się nawet zmęczyć samym porodem, więc bardzo szybko doszłam do siebie. Niestety gorzej było z Michasiem. Mały opił się wód płodowych, był 2 doby odsysany, do tego wdał się stan zapalny, wykryto u niego szmery na serduszku, a w trzeciej dobie dostał dość silnej żółtaczki. Swoje z nim w szpitalu przeżyłam, ale nie chcę o tym pamiętać. Najważniejsze, że szmery już ustały, ale w sobotę mamy kontrolną wizytę u kardiologa dziecięcego. Mały jest cudowny, wygląda zupełnie inaczej niż jego siostra... Hania bardzo dobrze przyjęła braciszka w domu, ciągle chce przy nim pomagać. Niestety gorzej zniosła nasze rozstanie. Przez pierwsze dni nie chciała mnie z oka spuścić, nawet na dwór nie wyszła, nie chciała jeść. Pomału wszystko wraca do normy, tylko straszny uparciuch się z niej zrobił. Ja w tej chwili walczę z przeogromnym uczuciem zmęczenia i sennością oraz moimi piersiami, które próbuję jakoś postawić do pionu (Mały chyba źle chwyta brodawkę i z tego powodu przy karmieniu odczuwam straszny dyskomfort). Próbuję różne techniki karmienia i mam nadzieję, że powoli wszystko się unormuje.
Zmykam do mojego Szkraba, bo zaczyna się budzić. Pozdrawiam cieplutko moje Kochane!

13 komentarzy:

  1. Dobrze ze tak szybko i nie meczaco poszlo ci ! :P
    Ja z 1 wszym mialam cc w 34 tyg w szybkim tepie a w 2giej ciazy to jak mie zlapaly skurcze to nie bylam pewna czy to wlasnie to czy sobie wydziwiam wiec jak juz byly co 5 min i bolesne to pedem do szpitala wtenczas zarzyczylam sobie cc bo tych boli nie moglam zniesc wprawdzie swego 1 wszego chcialam urodzic sama ale bylo ryzuko moje i dziecka ale jednak chcialam wiec sie zgodzili i wywolali mi porod meczylam sie 12 h i nic wiec szybko cc mialam z drugim stwierdzilam ze tez bedzie cc bo te bole sa ohohoh
    i tak moi 2 synkowie oboje w 34 ty przez cc ...

    ALe super zes sie nie meczyla Gratulacje raz jeszcze kochana

    OdpowiedzUsuń
  2. tak powinny wyglądać porody:) cieszę się,ze tak sprawnie Ci poszło.Z Michasiem naprawdę najadłas się strachu....dobrze ze to za Wami:*

    OdpowiedzUsuń
  3. To ja od dziś modlę się o taki szybki i bezstresowy poród! Jeszcze raz gratuluję wspaniałego Synka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, ale cudny poród ;o))) Jesteś do tego stworzona widocznie ;O))))
    Ciesze się, że u was już wszystko ok. Zdrówka Wam zyczę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, ze tak sprawnie poszło. Bardzo Ci zazdroszczę;) A czemu jednak Michałek? Mnie się oba imiona podobają. Pozdrawiam i duużo zdrówka i snu życzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana u nas w aptekach nie dostaniesz sab simplex.My kupowalismy przez net,tu masz sprawdzonego sprzedawcę-
    http://przepieknie.pl/threads/1673-Sprzedam-Sab-Simplex-Pfizer-oryginalne-kropelki-na-kolk%C4%99-z-Niemiec-35z%C5%82

    załączona jest ulotka po polsku.My przed kazdym karmieniem podawalismy na lyzeczce 15 kropelek (jak karmisz butelką,mozesz dolac do srodka).Sa slodkie wiec maluszek bez problemu polyka.Buziaki i oby te koszmarne kolki minely jak najszybciej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudny poród;)
    My też lada chwila, ale mała jest na razie skośnie ułożona więc juz wiemy, że prawdopodobnie nie bedzie łatwo;(
    Gratulacje Syneczka;)
    I mądrej córeczki która go ładnie przyjęła;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudownie, że miałaś taki szybki i "lekki"poród, my dalej jeszcze razem i nic się nie zanosi, żeby w najbliższym czasie się zmieniło:( Cieszę się ,że u Was wszystko już w porządku. Dużo zdrówka życze
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Wklej fotki Michałka koniecznie! I miej milion ton cierpliwości dla córeczki bo to ona teraz przechodzi najtrudniejszy okres swojego życia. Psychologowie radzą, aby wyobrazic sobie, że przychodzi do nas mąż i mówi: "kochanie hurra mam dla ciebie cudowną wiadomość, będę miał druga żonę, cieszysz się? Oczywiście ciebie będę kochał tak samo tyle że na początku nie będę miał dla ciebie tyle czasu co wcześniej ale będzie cudownie, zobaczysz pokochasz ją i będziecie wam wesoło, będziecie się dzielić swoimi rzeczami itd. itp. "

    Prawda, że mozna się wkurzyć?

    Lidka mama Vigorka

    OdpowiedzUsuń
  10. oj super ;)) mialas krotki porod.. podobnie jak ja.. ;)) czyli jako tako do konca nie bylas przekonana czy to porod i nie wiedzialas czy urodzisz.. hehe ja juz wiedzialam dzien naprzod bo bylam umowiona z moja polozna na wywolanie porodu.. ;) na 10dni przed terminem ;)) bo mialam juz polowe porodu za soba.. rozwarcie bez bolu :D:D

    OdpowiedzUsuń
  11. a ja wyslalam zaproszenie ;);) wiec zapraszam ;))

    OdpowiedzUsuń
  12. hej gratulacje kochana!! Ja tak rzadko zaglądam, że mam sporo do nadrobienia. Ale do was zaglądam i pamiętam Anmat z Martynką

    OdpowiedzUsuń