wtorek, 13 marca 2012

W skrócie

Znów minęło trochę czasu od od ostatniego posta, trochę się wydarzyło, dlatego w skrócie opiszę co się u nas działo:

  1. Wspominałam już, ze sprzedaliśmy nasze auto. W miejsce starego kupiliśmy inne - opla astrę. Tym autkiem mój mąż dojeżdża do pracy. Nie wiem, czy pisałam, ale pracuję jako pracownik socjalny i sporą część czasu spędzam poza OPS-em. Na mój teren skałada się kilka wsi, a zorganizowanie sobie dojazdu to już mój problem. Dotychczas dojeżdżałam autem mojej mamy, ale z uwagi na fakt, iż rodzice zmienili samochód, tata swój stary dał mamie, a mama swój dała mojemu bratu. Moja mama jest już na emeryturze, będzie zajmowała się moimi dzieciakami i rodzice stwierdzili, że przyda się jej samochód. Dlatego też zaproponowali mi, że jeśli chciałabym kupić sobie auto, to oni mi dołożą. Grzechem byłoby nie skorzystać z takiej propozycji :) Takim oto sposobem w niedzielę zostałam właścicielką Fiata punto w ślicznym zielonym kolorze. Wczoraj zarejestrowałam samochód, a w poniedziałek jestem umówiona na założenie instalacji gazowej. Nie muszę chyba wspominać, że jesteśmy totalnie spłukani...
  2. W sobotę byliśmy na urodzinach u brata mojego męża. Rysiu skończył 25 lat. Jak zwykle było bardzo fajnie. Hania świetnie bawiła się ze swoim kuzynostwem, a i Michaś był bardzo grzeczny.
  3. Moja córka zaliczyła (chyba-mam taką nadzieję) ospę wietrzną. Ospa objawiła się 2 ospowymi wypryskami po których  nie ma już śladu. Oczywiście zaliczyliśmy wizytę u pediatry. Ponadto jakieś półtora tygodnia u Hani na stopach, udach, przedramionach, dłoniach i na jednym pośladku pojawiła się wysypka, z którą nie mogę sobie poradzić. Małia strasznie się drapie, budzi się w nocy. Pediatra zapisała nam diphergan i syrop przeciwalergiczny jednak Hania za nic w świecie nie chce ich pić. Nie pomaga dodawanie ich do napojów. Biedna bardzo się drapie, a ja nie wiem jak jej pomóc. Całe szczęście Michaś trzyma się dzielnie i od dnia narodzin nie miał nawet kataru.
  4. No właśnie Michaś... Mały skończył 5 miesięcy... Nie wiem kiedy to zleciało. Waży ponad 9 kg, naprawdę kawał chłopa z niego. Misiu pięknie przewraca się z pleców na brzuszek, ale w drugą stronę nie potrafi. Leżąc na brzuszku coraz częściej opiera się na przedramionach, widzę jednak, że jego waga robi swoje i jest mu trudniej, niż było Hani. Ponadto coraz dłużej stoi na własnych nóżkach, co sprawia mu niesamowitą frajdę. Lubi siedzieć podparty poduszkami, sporo czasu spędza w leżaczku. Uwielbia gryźć własne stopy i nie raz się w nie ugryzł. Nie ma jeszcze ząbka, ale myślę, że to kwestia kilku dni. Mały zajada domowe obiadki (sama gotuję w różnych smakach), uwielbia rozmoczone herbatniki i biszkopty, lubi kaszki, posmakował też chrupka kukurydzianego. Wciąż jeszcze odciągam mu mleko, ale dostaje je już tylko 2-3 razy dziennie. Widzę wyraźnie, że mleka jest coraz mniej, co powoduje u mnie lekkie stany depresyjne. Mam wyrzuty sumienia, że za mało się staram, może powinnam więcej czasu spędzać przy laktatorze... Z drugiej strony za 3 tygodnie wracam do pracy i nie mogłabym poświęcić na odciąganiu mleka tyle czasu, co obecnie. Byłoby mi łatwiej, gdyby Michał pił mleko bezpośrednio z piersi. Hanię karmiłam 11 miesięcy i pomimo powrotu do pracy udało się utrzymać laktację. Trudno mi się z tym wszystkim pogodzić... to głupie, ale czuję, ze gdzieś tam zawiodłam mojego syna... 
  5. Pod koniec stycznia zaczęłam dietę - posiłkowałam się książką Kasi Cichopek "Jedz, chudnij i ciesz się sobą". Dotychczas udało mi się zgubić 6 kg. Niestety od kilku dni mam kryzys i nie mogę pozbierać się do kupy. Do zgubienia mam jeszcze jakieś 8-9kg. Do obiadu jest super, gubi mnie jednak popołudniowe i wieczorne podjadanie. Muszę znów przerobić książkę i poukładać sobie wszystko w głowie.
  6. Wczoraj byłam na zebraniu w sprawie utworzenia punktu przedszkolnego i otwarcia (tak, dobrze widzicie) szkoły w naszej miejscowości. Kilka lat temu szkołę zamknięto z uwagi na fakt iż rodzice zaczęli przenosić dzieci do okolicznych miejscowości. Przez kilka lat budynek szkoły stał pusty i zwyczajnie niszczał. 3 lata temu gmina w porozumieniu z jakimś stowarzyszeniem pozyskała środki na otwarcie punktu przedszkolnego. Część budynku szkoły wyremontowano i stworzono przepiękne warunki lokalowe dla dzieciaków. Projekt trwał 2 lata i od września w przedszkolu uczą się tylko 5-6 latki (ze środków budżetu gminy). Władze zaproponowały wyremontowanie kolejnej sali i otwarcie pierwszej klasy. Docelowo ma powstać przedszkole i szkoła 3-klasowa. Jeśli tylko uda się pozyskać dodatkowe środki z UE to od września ruszy również grupa 3-4 latków. 
I znów nie dokończyłam posta... Tyle chciałam Wam napisać.... Niestety okazało się, że te wcześniejsze wypryski to nie była ospa - Hanię wysypało dopiero w nocy z piątku na sobotę. Nie ma centymetra ciała, gdzie nie miałaby pryszczyków. Biedna bardzo cierpi, drapie się okropnie, jest marudna, płaczliwa i źle sypia w nocy, a ja razem z nią. Mam nadzieję, że choć uczucie swędzenia ja wkrótce, bp serce  mi się kraje, gdy na nią patrzę.
Druga sprawa - mam problemy z komentowaniem Waszych blogów. Widzę komentarze innych, ale sama nie mogę dodać, tylko czasem się udaje. Nie wiem o co chodzi, może muszę zmienić przeglądarkę.
Trzecia sprawa - oszalałam na punkcie "Zmierzchu" - dziś czytałam do 3 w nocy drugą część Sagi. Wieczorem obejrzę film. Robert Pattinson w roli Edwarda - boski! Zmykam do mojej Biedroneczki!

5 komentarzy:

  1. Matko, wpsółczuje Haneczce. Wiem jak było u nas jak mieliśmy ta bostońską. Przytulam sloneczko!!!
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo zdrówka dla Hani:*:*:* Oby szybko ospa minęła i nie męczyła się bidulka. Nasi Synowie bardzo podobni są do siebie w rozwoju:) Można by rzec, że idą" łeb w łeb" Z tym, że Michaś przekręca się z plecków na brzuszek a Miłosz odwrotnie z brzuszka na plecki z plecków niekiedy mu się uda ale ma z tym trudności:) albo mu się nie chcę:) leń jeden.:)
    Pozdrawiamy gorąco!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo zdrówka dla małej. U nas też chorobowo!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Super ze napisalas, hmm moze to rzeczywiscie przegladarka,bo ja kiedys tez mialam inna i nie umialam komentowac, i zmienilam i teraz umiem u wszystkich.. tylko ze mnie zacinało na wirtualnej polsce.. przewaznie. Oby Hanulce jak najszybciej minely te wypryski ehh takie dziadostwo musialo jej sie przytrafic:(:/.. duzo zdrowka jej zycze... Nie wiem, ale ja na Twoim miejscu nie mialabym wyrzutow sumienia z powodu mleka, przeciez to nie Twoja wina... ja tez stracilam mleko przez stres zwiazany z choroba malej, moze gdybym sie wziela w garsc i zdeterminowana to bym zyskala to mleko i gdybysmy tak dlugo nie spedzili czasu w szpitalu. Wiadomo, w domu inaczej dochodzi sie do siebie. Niestety ja utracilam po 2-3tygodniach, pozniej jeszcze odciagalam, ale to juz byly resztki, ale nie mam z tego powodu wyrzutow sumienia. Mala zdrowo rosla i wychowala sie na mleku modyfikowanym i wcale nie uwazam, zeby byla jakas gorsza, albo zeby ja bylam przez to gorsza... no ale kazda mama mysli inaczej;) powodzenia zycze;* i super ze na nowo przedszkole ruszylo;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Praca wydaje sie taka ciekawa wedlug mnie :p

    Z komentowaniem tez mialam problemy wina byla przegladaeka E Moj 3 latek 3 dni przechodzil rozyczke ale w sumie byl aktywny jak zawsze mysle ze to byla rozyczka bo wygladala jak ona duzo zdroweczka dla was kochani

    OdpowiedzUsuń