W końcu moje pociechy śpią. Hania śpi od godziny 20.00, ale Junior usnął dosłownie 5 min temu. Chciałam dziś poruszyć kilka kwestii, ale zacznę od początku...
Spanie - od kilku dni uczę Hanię samodzielnego zasypiania. Dotychczas było tak, ze po myciu Kładłyśmy się razem w naszym łóżku, czytałyśmy książeczki i Hania zasypiała wtulona we mnie. Gdy usnęła przekładałam ją do jej łóżeczka. Kiedyś Hanula całe noce przesypiała w swoim łóżeczku, ale ostatnio zaczęła się domagać się spania z nami. Niestety doszło do tego, że zaczęła Łukasza z łóżka wypraszać słowami "idź stąd, to moje miejsce". Doszłam do wniosku, że pora zareagować. Postawiłam na najczęściej stosowaną metodę - po kąpaniu czytamy książeczki w naszym łóżku, przytulamy się. Następnie kładę Hanię do jej łóżeczka, przy wtórze jej głośnych protestów, mówię jej, że ją kocham, całuję i informuję, że teraz pora spać, mamusia wychodzi, ale będzie w pokoju obok. Oczywiście mała spryciula się buntuje, płacze. Pierwszego wieczora przepłakała 1,5 godziny (zrobiła sobie godzinną drzemkę w ciągu dnia i nie miała ochoty na spanie), kolejne 3 wieczory ok 5 min i zasypiała. Oczywiście reagowałam na jej płacz - co kilka min wchodziłam do pokoju, głaskałam ją po główce i próbowałam uspokajać. Jak już przyzwyczai się do takiego sposobu usypiania, to popracujemy nad tym, aby pozwalała się też usypiać przez tatusia. Niestety obecnie monopol na usypianie mam ja. Od kiedy kładę Hanię w ten sposób spać, Mała przestała budzić się w nocy i domagać spania z nami. Pracuję w tej kwestii również z Michasiem, próbuję go przyzwyczajać do samodzielnego zasypiania. W dzień nie ma z tym problemu, gdy widzę, ze zaczyna marudzić, kładę go do wózka, przykładam do policzka pieluszkę i Mały w ciągu dosłownie kilku minut zasypia. Niestety gorzej jest wieczorem. Misiu jest kąpany ok 18.30, ok 19.00 zasypia i śpi ok 3 godzin. Po przebudzeniu staram się go szybciutko nakarmić i odłożyć do kołyski, ale najczęściej jest tak, że Mały rozbudza się, jest marudny i usypia dopiero po ok 1,5 godziny. Dziś było to samo. Obudził się już o 20.30, dostał mleczko i odłożyłam go do łóżeczka. Niestety Misiu zaczął popłakiwać, wiercić się... Przesiedział z nami 1,5 godziny, dostał znów mleczko i odłożyłam go do kołyski. Znów się wiercił, popłakiwał... i w tym miejscu cuda zdziałała niezastąpiona suszarka. Wciąż się zastanawiam, jak to jest, ze gdy tylko ją włączę, to Mały zachowuje się tak, jakby mu ktoś zasilanie odłączył :) Momentalnie się uspokaja, zamyka oczka i słodko zasypia.Z Hanią też przez długi czas stosowaliśmy ten patent, dopóki się nam sprzęt nie przepalił. Zobaczymy jak będzie.
Karmienie - Michaś jest wciąż karmiony moim mlekiem, coraz rzadziej go dokarmiam modyfikowanym. Dziś wogóle nie dostał sztucznego. Widzę, że mam coraz więcej mleka. W sobotę miałam już kryzys - odciąganie mleka, zwłaszcza w nocy kosztuje mnie dużo samozaparcia. W dzień nie mam z tym problemów, ale nocne wstawanie mnie wykańcza. Jestem bardzo zmęczona fizycznie. Michał pije mleko około 22.00 - 23.00 - ja odciągam ok 23.30, następne karmienie ma miejsce ok 2.00-3.00, ja znów odciągam, potem 5.00, 7.00 - po każdym karmieniu odciągam. Ściągnięcie butli mleka zajmuje mi 30 min (jestem w stanie jednorazowo ściągnąć 160 - 170ml). Michał zjada ok 120 ml, czasem 90. Jak nie dopije mleka, robię mu kaszkę bananową. Jak już wspomniałam w sobotę miałam kryzys - pomyślałam o tym, aby spróbować do karmienia wyłącznie piersią (czytałam, ze jest to możliwe, ale wymaga bardzo dużo czasu). Po głębokim przemyśleniu sprawy doszłam jednak do wniosku, że nie mam siły walczyć z Michałem, przeżywać znów jego płaczu i histerii. Zostanę dalej przy odciąganiu, postaram się karmić moim mlekiem chociaż do czasu mojego powrotu do pracy, a będzie to miało miejsce w połowie kwietnia.
Sprawa kolejna - postanowiłam zablokować bloga. Chciałabym czasem napisać coś więcej o sobie, ale mimo wszystko mam pewne obawy. Każdy kto chcę dostać zaproszenie, niech zostawi namiary, a ja zdecyduję komu zaufać. Na Wasze maile czekam tydzień, później założę blokadę.
Na koniec zdjęcia - porównajcie sobie moje dzieciaczki. Czy są do siebie podobne?
 |
| Hanulka w wieku 4 miesięcy |
 |
| Michaś w wieku 3,5 miesięcy. |
|
|
|
Jejku, wydawało mi się, ze nie są do siebie podobnie. Ale teraz sama nie wiem... :)