środa, 3 sierpnia 2011

Urodziny, rocznica i takie tam...

Czas tak szybko ucieka... W ostatnim poście zapomniałam napisać, że zaraz po powrocie znad morza obchodziłam 28 urodziny. Nie wyprawiałam żadnej imprezy, bo po urlopie nie miałam na to siły, tym bardziej, że wróciliśmy w niedziele po południu, a już w poniedziałek wróciłam do pracy. W związku z tym, że wczoraj obchodziliśmy 3 rocznicę ślubu postanowiliśmy, że małą imprezkę rocznicowo - urodzinową wyprawimy 31 lipca (czyli odbyła się w minioną niedzielę). Zaczęliśmy od mszy w kościele, a po zaprosiliśmy teściów, moich rodziców i szwagierkę z rodziną na uroczysty obiad, który przeciągnął się do kolacji :) Mój brat nie był obecny, ponieważ razem z moją bratową byli na weselu. Było bardzo fajnie, w ramach prezentu dostaliśmy pieniążki, które chciałabym przeznaczyć na nowy dywan do salonu. W ramach prezentu urodzinowego również dostałam kasę, za którą na chwilę obecną zakupiłam 2 torebki, a za resztę kupię sobie chyba nowe kwiaty na kwietnik do salonu i nowe firanki do sypialni. W ogóle włączył mi się syndrom "wicia gniazda", bo choć ostatnie dni ledwo nogi za sobą ciągałam, to przedwczoraj i wczoraj dostałam takiego powera do sprzątania, że szok. Po wysprzątaniu wszystkich szaf, szuflad i szafeczek okazało się, że mamy w nich całkiem sporo wolnego miejsca. Ponadto przebrałam wszystkie rzeczy po Hani i wybrałam z nich te, które mogę zostawić dla Szymka, a resztę zapakowałam dla mojej kuzynki, która miesiąc temu urodziła córeczkę.
Co do mojego samopoczucia -  po lekach czuję się troszkę lepiej, bóle brzucha choć nie ustały, to jednak trochę się zmniejszyły. Mam nadzieję, że szyjka trzyma się mocno i szpital mnie ominie. W razie czego zakupiłam niezbędne rzeczy do szpitala - przezorny zawsze ubezpieczony. W domu na zwolnieniu jest mi cudownie - strasznie żałuję, że dałam się wmanewrować w ten cholerny projekt, który sprawił, że przypłaciłam to wszystko własnym zdrowiem i naraziłam zdrowie swojego dziecka. Niestety na jeszcze jeden dzień muszę wrócić do pracy, ale tylko i wyłącznie dla własnego lepszego samopoczucia. Jest jeszcze sporo spraw, które nade mną wiszą i nie potrafię spokojnie w domu siedzieć, wiedząc, ze są nie dokończone.
Nasz synuś jakby się troszkę ostatnio uspokoił - nie szaleje już tak w brzuchu, teraz raczej przeciąga się i czasem zapoda mamusi kopniaczka. Cały czas staram się przygotowywać Hanią na pojawienie się braciszka - opowiadam jej co robi w brzuszku, pokazuję zdjęcia noworodków i tłumaczę, że wkrótce taki dzidziuś zamieszka w naszym domku. W przyszłym tygodniu chcę zabrać Hankę do mojej kuzynki, aby mogła zobaczyć mała Tosię. Jestem bardzo ciekawa reakcji Małej...
Z naszej Hanuli zrobiła się mała mądrala - w pozytywnym tego słowa znaczeniu. W ciągu miesiąca bardzo się zmieniła, zyskała wiele nowych umiejętności - doskonale radzi sobie z samodzielnym jedzenie, nie wymaga karmienia, pije z kubeczka, butlę porzuciła już dawno. Ponadto widać, że rozwija się jej wyobraźnia, bo potrafi przeprowadzać "rozmowy" przez komórkę - opowiada co robiła, lub wymyśla jakieś historie. Zachowuje się przy tym, jak mała aktorka. Mała potrafi powiedzieć krótki wierszyk, śpiewa masę piosenek, właściwe buzia jej się nie zamyka, tylko cały czas śpiewa. Pokochała też oglądanie bajek - zwłaszcza jednej - "Listonosza Pata" oglądałaby na okrągło. Oczywiście staram się jej dozować czas spędzany przed telewizorem stosownie do wieku. Niestety jeśli chodzi o nocnikowanie to brak jakichkolwiek postępów, ale tym razem jej nie odpuszczę. Hania jest mądrą dziewczynką i wie o co chodzi z nocnikiem, tym bardziej, że zanotowaliśmy na początku nauki całkiem spore sukcesy. Nie rozumiem o co teraz chodzi....Ale się rozpisałam... Zmykam do łóżka... Dobrej nocy!

2 komentarze:

  1. Ja również przesyłam Najlepsze życzenia urodzinowe i pozostań jak najdłużej w 2-paku:)

    Co do porządków to sama uwielbiam raz na jakiś czas przegrzebać szuflady i półki i zazwyczaj robią się one na pół puste;p Ale w końcu po co trzymać niepotrzebne śmieci nie?:D

    Mądra ta Twoja córeczka. A braciszka pewnie zaakceptuje. Jest już duża i podejrzewam że będzie chciała pomagać w opiece nad nim!

    Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń