poniedziałek, 12 września 2011

Spa(ni)kowana

Torba do szpitala czeka, ja też... Będąc z Hanią w ciąży spakowałam się na 3 dni przed pójściem do szpitala, może i tym razem to się sprawdzi... Od wczoraj czuję się podenerwowana, mam kołatania serca, uderzenia gorąca. Nie wiem, czy jest to spowodowane odstawieniem leków, czy może to jednak oznaki zbliżającego się porodu. Do tego chyba opadł mi brzuch, Mały słabiej się rusza... Boże, jak ja chciałabym już mieć to wszystko za sobą... Niestety to wszystko może potrwać jeszcze nawet 4 tygodnie...
Z innej beczki... Chciałabym zrobić porządki w swoich linkach, sporo z nich jest już nieaktualnych. Jeśli ktoś do nas zagląda, a prowadzi własnego bloga, to zostawcie w komentarzu namiary. Chętnie do Was zajrzę.

7 komentarzy:

  1. A może w urodziny Hani? :) Nie panikuj, wiesz jak to jest:)Pozdrawiamy, Diana z Blanką

    OdpowiedzUsuń
  2. Mysle ze to przed taka panika ;P Trzymam kciuki za szczesliwe rozwiazanie :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, ze do porodu już bardzo blisko. Ja przed urodzeniem Antka też słabo się czułam i strasznie się denerwowałam. Będzie dobrze, myślę o was i czekam na dobre wiadomości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj oj.... trudny czas przed Tobą. Ale wytrwasz przecież. Nie takie rzeczy nam straszne ;o)))
    Trzymam mocno kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko będzie dobrze ;-) Nie denerwuj się ;-) Czekam na wieści, że mały jest już na świecie ;-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję dziewczyny za słowa otuchy... To prawda, że teraz najtrudniejszy etap przede mną... Oczekiwanie... Damy radę!

    OdpowiedzUsuń
  7. kochana kto jak nie Ty,da radę?:) czekamy na Szymonka,ach juz bym chciała Go zobaczyc.Całuski dla Hani:*

    OdpowiedzUsuń