czwartek, 6 października 2011

Próbuję się ogarnąć...

...i na razie mi to nie wychodzi... Hania odreagowuje tygodniową rozłąkę z mamą, a Michasia już dopadły kolki. W dzień to złote dziecko, a wieczory i noce to istny koszmar. Dziś w nocy płakał od 23.00 do 4.00 rano, bez chwili przerwy. Chodzę na rzęsach, wyglądam jak zombie (ale za to szczęśliwe :))... Mam nadzieję, że szybko wypracujemy na nie jakiś sposób...
Dziękuję za gratulacje! Jesteście kochane! Potrzebuję jeszcze kilku dni, aby ogarnąć cały ten harmider... Pozdrawiam!

3 komentarze:

  1. pewnie ze zaczekamy na Ciebie;)) jestem tu nowa ale juz polubilam Twoj blog.. jesli chcialabys mnie czytac podaj mi adres maila na anka080@op.pl i wysle zaproszenie ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. kochana kup niemieckie (nie czeskie!) kropelki sab simplex-u nas zdzialy cuda przy kolkach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Martuś a gdzie dostanę takie krople?

    OdpowiedzUsuń