niedziela, 16 czerwca 2013
środa, 20 lutego 2013
:(
Chyba jeszcze nigdy nie czułam się taka samotna... samotna, choć tłum ludzi wokół ... Nie wiem ile jeszcze wytrzymam, przyjdzie w końcu taki moment, że pęknę, a wtedy... Nie wiem, czy będzie co sklejać... :(
sobota, 2 lutego 2013
Takie tam
Przykro mi moje drogie, ale muszę Was rozczarować - to nie ja spodziewam się potomstwa, lecz mój brat, a raczej bratowa :) Będą mieli 2 dziecko, pierwsze ma już 5 lat, więc najwyższa pora, aby powiększyć rodzinę. W ten sposób moi rodzice będą mieli trzeciego wrześniowego wnuka :) Życzę im z całego serca córeczki - wiem, ze dziewczynka jest największym marzeniem teściowej mojego brata - kobieta doczekała się 5 wnuków, a jeszcze żadnej wnuczki :)
Została przez Jagodę, mamę Miłosza nominowana w konkursie The Versatile Blogger - dziękuję bardzo.
Nigdy nie brałam udziału w tego typu zabawach, zawsze musi być ten pierwszy raz... Mam napisać 7 rzeczy, których o mnie nie wiecie... No to zaczynamy:
Styczeń to u mnie w pracy jakaś masakra - jak długo pracuje, to tak źle chyba jeszcze nie było... Mam nadzieję, ze w końcu wyjdę na prostą i znajdę czas na uporządkowanie własnych spraw...
Pozdrawiam Was cieplutko i z utęsknieniem wyczekuję wiosny! Buźka!
Została przez Jagodę, mamę Miłosza nominowana w konkursie The Versatile Blogger - dziękuję bardzo.
Nigdy nie brałam udziału w tego typu zabawach, zawsze musi być ten pierwszy raz... Mam napisać 7 rzeczy, których o mnie nie wiecie... No to zaczynamy:
- Od kiedy pamiętam, wciąż się odchudzam. Szczerze mówiąc, coraz częściej mam dość - pewnie przyjdzie mi w końcu zaakceptować to jak wyglądam, tylko zastanawia mnie dokąd mnie to zaprowadzi (a raczej do jakiego rozmiaru :))
- Moje małżeństwo jest w tej chwili na zakręcie - nie chcę pisać o szczegółach. Blog jest ogólnie dostępny, więc nie będę pewnych rzeczy wywlekać na światło dzienne.
- Przez całe liceum i część studiów byłam zakochana po uszy w swoim przyjacielu (kolega ze szkolnej ławki). Wydawało mi się, ze nigdy nie będziemy razem - nocami wyobrażałam sobie jak wyglądałby nasz związek. Gdy w końcu zostaliśmy parą okazało się, że nadajemy na zupełnie innych falach - szybko rozstaliśmy się. Wtedy wydawało mi się, ze to koniec naszej przyjaźni - wręcz przeciwnie, staliśmy się sobie jeszcze bliżsi. Niestety po studiach nasze drogi rozeszły się, ale pozostał On jednym z najważniejszych facetów w moim życiu.
- Strasznie nie lubię horrorów i książek o wampirach, a ku memu wielkiemu zaskoczeniu zakochałam się w Sadze "Zmierzch". Zaraz mam zamiar obejrzeć "Przed świtem" cz.1
- Kiedyś będąc na studiach pojechałam do mojej kupeli, aby uczyć się z nią na egzamin z metodologii. Zamiast wkuwać regułki urządziłam sobie z jej bratem nocny maraton filmowy. Przez caluśką noc nie zmrużyłam oka - jakimś cudem egzamin zaliczyłam na 3+. Po egzaminie udałyśmy się z kumpelami do akademika świętować - one piwkowały, a ja padłam jak długa i nawet ust w piwku nie zamoczyłam
- W październiku zamierzam rozpocząć studia podyplomowe z BHP, muszę skończyć najpierw roczny kurs "asystenta rodziny". Od kiedy pracuje, wciąż się szkolę, a to jedne studia podyplomowe, a to roczny kurs pisania projektów, teraz "asystent", a potem BHP. Ciągle obiecuję sobie, ze to już koniec, ale jakoś mi nie wychodzi... :)
- Gdy byłam nastolatką naczelną zasadną moja i mojej kupeli było "nie całujemy się na pierwszej dyskotece z nowo poznanym chłopakiem" - raz jedyny złamałam tą zasadę - nie żałuję, o nie :)
Styczeń to u mnie w pracy jakaś masakra - jak długo pracuje, to tak źle chyba jeszcze nie było... Mam nadzieję, ze w końcu wyjdę na prostą i znajdę czas na uporządkowanie własnych spraw...
Pozdrawiam Was cieplutko i z utęsknieniem wyczekuję wiosny! Buźka!
sobota, 5 stycznia 2013
:)))))))))))))))
...5 tydzień 1 dzień ciąży, termin porodu, a jakże 6 września 2013 :)))))
Tak się cieszę :)
Tak się cieszę :)
czwartek, 27 grudnia 2012
Święta, święta, a po świętach...
...doła mam i nie wiem skąd on się wziął. Totalny spadek nastroju zaliczyłam wczoraj wieczorem i utrzymuje mi się do chwili obecnej. Nie wiem, czy przytłacza mnie już wizja tłumu ludzi, którzy przewiną się przez moje biuro w styczniu, czy mam po prostu totalne zmęczenie materiału i odpoczynku mi potrzeba. Pewnie wszystko po trochu.
Święta spędziliśmy w rozjazdach. Po Wigilii pojechaliśmy do teściów, wróciliśmy w pierwsze święto ok godziny 16. Później do moich rodziców przyszli znajomi i tak sobie posiedzieliśmy do 22.00. W drugi dzień Świąt Hanka wstała o 5.00 rano twierdząc, że boli ją brzuszek. Po zjedzeniu dwóch parówek i wypiciu kubka ciepłej herbaty stwierdziła, że czuje się dużo lepiej i pobiegła się bawić. Próbowałam jeszcze trochę drzemać, ale Mała miała mi tyle do powiedzenia, że po prostu nie dało się.Wczoraj po przebudzeniu Michasia pojechaliśmy do mojej babci, a potem do siostry mojej mamy. Do cioci zjechało się moje kuzynostwo z Niemiec i spod Warszawy, a to jedyna okazja żeby się z nimi spotkać. Posiedzieliśmy, powspominaliśmy, było wesoło, jak zawsze zresztą... Do domu wróciliśmy ok 20.00. Michaś to tych dwóch dniach był bardzo rozbity, nie mógł usnąć, a jak już usnął, to budził się co godzinę z płaczem. Mam nadzieję, że szybko wpadnie w swój rytm i znów będzie ładnie przesypiał noce. W weekend spodziewamy się wizyty mojej ukochanej przyjaciółki, a jednocześnie chrzestnej Michasia. Już nie mogę się doczekać - uwielbiam jej wizyty, jest wtedy tak fajnie, jak było na studiach. Winko i rozmowy do rana...
Nie pisałam ostatnio, ale jesteśmy po kolejnej wizycie u Pani alergolog, która po dokładnym wywiadzie i przejrzeniu wypisu ze szpitala stwierdziła konieczność wprowadzenia wziewnych sterydów, tym bardziej, że u Hanki znów pojawiły się nocne napady kaszlu. Dostaliśmy Claritine (syrop), Filxotide i Ismigen. Ten ostatni lek to szczepionka uodparniająca w tabletkach. Mała wczoraj dostała pierwszą dawkę, a będzie je brała w 3 cyklach - 10 dni tabletka, potem 20 dni przerwy i kolejny cykl. Wszystko trwa 3 miesiące - mam nadzieję, ze pomoże i Mała nie będzie łapała wszystkich chorób w koło, a nawet jeśli to będzie je łagodniej przechodzić. Mam dość szpitali... Hanka też. Na wiosnę spróbujemy testy alergiczne zrobić, muszę najpierw Małą do nich przygotować. Póki co, w styczniu Hanulka wraca do przedszkola, bo musi w jasełkach wystąpić. Gdy byłyśmy w szpitalu Pani przydzieliła jej rolę Aniołka. Przed Świętami Hania wróciła z przedszkola i oświadczyła, że ona nie chce być Aniołkiem tylko Maryją Boską, bo ona ma męża Pana Józefa. Myślałyśmy, ze padniemy trupem z moją mamą.Uwielbiam jej słuchać, często rozbawia mnie do łez. Ostatnio przyszła z przedszkola i zażądała żebym "odpisała" ją z przedszkola. Gdy zapytałam dlaczego nie chce chodzić stwierdziła, że chłopcy jej dokuczają, bo mówią, ze jest brzydka i głupia. Próbowałam zachować powagę i wytłumaczyć jej, że jest ładną i mądra dziewczynką, a chłopcy nie znają się na dziewczynkach. Hanka przychodzi ostatnio do mnie i mówi, że ona i Julka Maj (koleżanka) są ładne, a chłopcy to się nie znają i są wredni. Takie dylematy ma ostatnio moja pierworodna... :)
Byle do wiosny...
Święta spędziliśmy w rozjazdach. Po Wigilii pojechaliśmy do teściów, wróciliśmy w pierwsze święto ok godziny 16. Później do moich rodziców przyszli znajomi i tak sobie posiedzieliśmy do 22.00. W drugi dzień Świąt Hanka wstała o 5.00 rano twierdząc, że boli ją brzuszek. Po zjedzeniu dwóch parówek i wypiciu kubka ciepłej herbaty stwierdziła, że czuje się dużo lepiej i pobiegła się bawić. Próbowałam jeszcze trochę drzemać, ale Mała miała mi tyle do powiedzenia, że po prostu nie dało się.Wczoraj po przebudzeniu Michasia pojechaliśmy do mojej babci, a potem do siostry mojej mamy. Do cioci zjechało się moje kuzynostwo z Niemiec i spod Warszawy, a to jedyna okazja żeby się z nimi spotkać. Posiedzieliśmy, powspominaliśmy, było wesoło, jak zawsze zresztą... Do domu wróciliśmy ok 20.00. Michaś to tych dwóch dniach był bardzo rozbity, nie mógł usnąć, a jak już usnął, to budził się co godzinę z płaczem. Mam nadzieję, że szybko wpadnie w swój rytm i znów będzie ładnie przesypiał noce. W weekend spodziewamy się wizyty mojej ukochanej przyjaciółki, a jednocześnie chrzestnej Michasia. Już nie mogę się doczekać - uwielbiam jej wizyty, jest wtedy tak fajnie, jak było na studiach. Winko i rozmowy do rana...
Nie pisałam ostatnio, ale jesteśmy po kolejnej wizycie u Pani alergolog, która po dokładnym wywiadzie i przejrzeniu wypisu ze szpitala stwierdziła konieczność wprowadzenia wziewnych sterydów, tym bardziej, że u Hanki znów pojawiły się nocne napady kaszlu. Dostaliśmy Claritine (syrop), Filxotide i Ismigen. Ten ostatni lek to szczepionka uodparniająca w tabletkach. Mała wczoraj dostała pierwszą dawkę, a będzie je brała w 3 cyklach - 10 dni tabletka, potem 20 dni przerwy i kolejny cykl. Wszystko trwa 3 miesiące - mam nadzieję, ze pomoże i Mała nie będzie łapała wszystkich chorób w koło, a nawet jeśli to będzie je łagodniej przechodzić. Mam dość szpitali... Hanka też. Na wiosnę spróbujemy testy alergiczne zrobić, muszę najpierw Małą do nich przygotować. Póki co, w styczniu Hanulka wraca do przedszkola, bo musi w jasełkach wystąpić. Gdy byłyśmy w szpitalu Pani przydzieliła jej rolę Aniołka. Przed Świętami Hania wróciła z przedszkola i oświadczyła, że ona nie chce być Aniołkiem tylko Maryją Boską, bo ona ma męża Pana Józefa. Myślałyśmy, ze padniemy trupem z moją mamą.Uwielbiam jej słuchać, często rozbawia mnie do łez. Ostatnio przyszła z przedszkola i zażądała żebym "odpisała" ją z przedszkola. Gdy zapytałam dlaczego nie chce chodzić stwierdziła, że chłopcy jej dokuczają, bo mówią, ze jest brzydka i głupia. Próbowałam zachować powagę i wytłumaczyć jej, że jest ładną i mądra dziewczynką, a chłopcy nie znają się na dziewczynkach. Hanka przychodzi ostatnio do mnie i mówi, że ona i Julka Maj (koleżanka) są ładne, a chłopcy to się nie znają i są wredni. Takie dylematy ma ostatnio moja pierworodna... :)
Byle do wiosny...
poniedziałek, 24 grudnia 2012
Święta...
... które po raz drugi spędzimy w czwórkę. Boże, nie mogę uwierzyć, że mamy już dwoje dzieci. Hania jest taka duża i mądra - wiedzę na temat tradycji związanej ze Świętami chłonie jak gąbka. Czeka na Św. Mikołaja i co wieczór pyta czy dziś była grzeczna. Michał dostaje oczopląsu, gdy widzi choinkę, a na niej bombki - wszystkie ściąga i rzuca nimi, jak piłeczkami. Radochy ma przy tym po pachy. Tak mnie cieszą Święta z dziećmi, jest zupełnie inaczej, niż wtedy, gdy byliśmy sami. Prezenty mam już popakowane, choinka ustrojona. Moja mama szaleje w kuchni, a ja siedzę w pracy. Mam nadzieję, że o 13.00 puszczą nas do domku.
Kolację wigilijną zjemy z moimi rodzicami, a potem pakujemy się z dzieciakami i jedziemy do teściów na noc. Już nie mogę się doczekać - dom pełen ludzi, czworo dzieci, prezenty, choinka.... Uwielbiam ten gwar, śmiech, całą tę atmosferę...
Idę się pakować do domku.
Kochane moje!
Niech te Święta będą szczęśliwe dla każdego.
Niech przyniosą z sobą miłość, radość i nadzieję.Niech nie zabraknie ciepła i rodzinnej atmosfery.
Niech pod choinką znajdzie się szczęście i życzliwość.
Nowy Rok niech będzie czasem spełnienia marzeń,
A wszystkie jego dni niech będą tak piękne i radosne,
jak ten jeden wigilijny wieczór
Niech przyniosą z sobą miłość, radość i nadzieję.Niech nie zabraknie ciepła i rodzinnej atmosfery.
Niech pod choinką znajdzie się szczęście i życzliwość.
Nowy Rok niech będzie czasem spełnienia marzeń,
A wszystkie jego dni niech będą tak piękne i radosne,
jak ten jeden wigilijny wieczór
Tego życzy wam
Ha - Misiowa Rodzinka!
wtorek, 4 grudnia 2012
Wróciłam
Tyle miesięcy ciszy... Tyle się wydarzyło... Ale po kolei....
Ostatnie miesiące upłynęły nam pod znakiem zdrowia, zarówno mojej mamy, jak i dzieciaków. 22 czerwca moja mama wyprowadzając na spacer naszego psa doznała złamania dwóch kości kończyny dolnej + zwichnięcia kostki. To brzmi nieprawdopodobnie, ale nasz bokser rozpędził się, nie wyhamował i uderzył w kość piszczelową. Skończyło się operacją, drutowaniem kości i wieloma tygodniami cierpienia. W chwili obecnej moja mama uczęszcza na rehabilitację, ale ta noga już nigdy nie będzie do końca sprawna. To zdarzenie spowodowało całkowitą zmianę naszych planów urlopowych - byłam zmuszona przesunąć o 2 tygodnie urlop, żeby zorganizować opiekę dla maluchów. Na sierpień wynajęłam nianię, a od września moja mama sama zajęła się Michasiem.
Skoro mowa o Michasiu - 26 września nasz synek skończył roczek, była oczywiście podwójna impreza - nasze dzieciaki wspólnie obchodziły swoje urodziny - Hania 3, a Misiu 1. Były 2 torty, goście i prezenty. Imprezę urodzinową poprzedził tygodniowy pobyt w szpitalu z Hanusią. Mała dostała obturacyjnego zapalenia oskrzeli, dusiła się, trafiłyśmy wiec na oddział pediatryczny. Początki były trudne, Hania nie pozwalała się inhalować, z czasem oswoiła się i nawet miło spędziłyśmy ten czas. Niestety od pobytu w szpitalu u Małej ciągnął się kaszel, który wielokrotnie kończył się nocnymi wymiotami. Nie pomogły leki od alergologa, kaszel nasilał się. W poprzednią niedzielę znów trafiłyśmy na oddział, tym razem z rozpoznanym zapaleniem płuc... Nie będę pisać ile przeszłam zanim Hanula trafiła do szpitala, po prostu brak słów. Najważniejsze, że intensywne leczenie przyniosło efekty, Mała nie kaszle, znów jest radosną i kochaną dziewczynką. Podczas naszego pobytu w szpitalu Michaś załapał zapalenie oskrzeli, obecnie czuje się lepiej.
Nasz synuś rośnie w oczach, jest dość spory jak na swoje 14 miesięcy, waży 13 kg i mierzy 84 cm. Chodzić w pełni samodzielnie zaczął jakieś 2 tygodnie temu, teraz radzi sobie całkiem dobrze, wszędzie dojdzie na własnych nóżkach. Często zasuwa jeszcze na czworaka, tak mu szybciej i wygodniej. Gada mało, choć potrafi pokazać o co mu chodzi i czego oczekuje. Potrafi powiedzieć: mama, tata, baba, brum, da (daj), czita (daje książkę - chyba chodzi o to, żeby z nim obrazki oglądać), ama (jeść), dada. Do tego wydaje kilka innych dźwięków, które tylko domownicy potrafią odczytać. Jest bardzo bystry, wszędzie go pełno, uwielbia majstrować przy sprzętach domowych - radiu, kuchence gazowej, zmywarce. Ulubionym miejscem zabaw jest łazienka - uwielbia podbierać szczoteczki do zębów i je myć. Kocha wspólne kąpiele z siostrą, zabawę w ganianego (oczywiście na czworaka), jest maniakiem telewizyjnym - siada przed telewizorem i ogląda jak stary. Ostatnio mamy spore problemy z karmieniem - nie chce być karmiony, chce jeść samodzielnie. W dzień nie ma problemów ze spaniem, sam zasypia w swoim łóżeczku, gorzej jest w nocy - budzi się dość często, zdarza się, że płacze, a raczej drze się wniebogłosy. Fajny jest, choć tak bardzo różni się fizycznie od swojej siostry. Zresztą zobacznie sami:
To tyle na dzisiaj... Nie będę obiecywać, ze już teraz się poprawię... życie mnie nauczyło, że nie zawsze dotrzymuję w tej kwestii słowa. Mam nadzieję, ze ktoś tu jeszcze zajrzy. Buziaki!
Ostatnie miesiące upłynęły nam pod znakiem zdrowia, zarówno mojej mamy, jak i dzieciaków. 22 czerwca moja mama wyprowadzając na spacer naszego psa doznała złamania dwóch kości kończyny dolnej + zwichnięcia kostki. To brzmi nieprawdopodobnie, ale nasz bokser rozpędził się, nie wyhamował i uderzył w kość piszczelową. Skończyło się operacją, drutowaniem kości i wieloma tygodniami cierpienia. W chwili obecnej moja mama uczęszcza na rehabilitację, ale ta noga już nigdy nie będzie do końca sprawna. To zdarzenie spowodowało całkowitą zmianę naszych planów urlopowych - byłam zmuszona przesunąć o 2 tygodnie urlop, żeby zorganizować opiekę dla maluchów. Na sierpień wynajęłam nianię, a od września moja mama sama zajęła się Michasiem.
Skoro mowa o Michasiu - 26 września nasz synek skończył roczek, była oczywiście podwójna impreza - nasze dzieciaki wspólnie obchodziły swoje urodziny - Hania 3, a Misiu 1. Były 2 torty, goście i prezenty. Imprezę urodzinową poprzedził tygodniowy pobyt w szpitalu z Hanusią. Mała dostała obturacyjnego zapalenia oskrzeli, dusiła się, trafiłyśmy wiec na oddział pediatryczny. Początki były trudne, Hania nie pozwalała się inhalować, z czasem oswoiła się i nawet miło spędziłyśmy ten czas. Niestety od pobytu w szpitalu u Małej ciągnął się kaszel, który wielokrotnie kończył się nocnymi wymiotami. Nie pomogły leki od alergologa, kaszel nasilał się. W poprzednią niedzielę znów trafiłyśmy na oddział, tym razem z rozpoznanym zapaleniem płuc... Nie będę pisać ile przeszłam zanim Hanula trafiła do szpitala, po prostu brak słów. Najważniejsze, że intensywne leczenie przyniosło efekty, Mała nie kaszle, znów jest radosną i kochaną dziewczynką. Podczas naszego pobytu w szpitalu Michaś załapał zapalenie oskrzeli, obecnie czuje się lepiej.
Nasz synuś rośnie w oczach, jest dość spory jak na swoje 14 miesięcy, waży 13 kg i mierzy 84 cm. Chodzić w pełni samodzielnie zaczął jakieś 2 tygodnie temu, teraz radzi sobie całkiem dobrze, wszędzie dojdzie na własnych nóżkach. Często zasuwa jeszcze na czworaka, tak mu szybciej i wygodniej. Gada mało, choć potrafi pokazać o co mu chodzi i czego oczekuje. Potrafi powiedzieć: mama, tata, baba, brum, da (daj), czita (daje książkę - chyba chodzi o to, żeby z nim obrazki oglądać), ama (jeść), dada. Do tego wydaje kilka innych dźwięków, które tylko domownicy potrafią odczytać. Jest bardzo bystry, wszędzie go pełno, uwielbia majstrować przy sprzętach domowych - radiu, kuchence gazowej, zmywarce. Ulubionym miejscem zabaw jest łazienka - uwielbia podbierać szczoteczki do zębów i je myć. Kocha wspólne kąpiele z siostrą, zabawę w ganianego (oczywiście na czworaka), jest maniakiem telewizyjnym - siada przed telewizorem i ogląda jak stary. Ostatnio mamy spore problemy z karmieniem - nie chce być karmiony, chce jeść samodzielnie. W dzień nie ma problemów ze spaniem, sam zasypia w swoim łóżeczku, gorzej jest w nocy - budzi się dość często, zdarza się, że płacze, a raczej drze się wniebogłosy. Fajny jest, choć tak bardzo różni się fizycznie od swojej siostry. Zresztą zobacznie sami:
To tyle na dzisiaj... Nie będę obiecywać, ze już teraz się poprawię... życie mnie nauczyło, że nie zawsze dotrzymuję w tej kwestii słowa. Mam nadzieję, ze ktoś tu jeszcze zajrzy. Buziaki!
piątek, 21 września 2012
Mojej Iskierce...
Córeńko, dziś mija 3 rocznica Twoich narodzin... Jesteś z nami już 36 miesięcy... Niby mało, a jednak tak wiele... Przez ten czas dałaś nam tyle radości, jak jeszcze nikt wcześniej! Rośnij zdrowo i dalej bądź tym naszym promyczkiem, który rozświetla każdy dzień. Niech omijają Cię złe rzeczy (mam nadzieję, ze nie będzie nam dane wrócić tam, skąd wczoraj wyszłyśmy), a spotykają same dobre. Bądź otoczona tylko życzliwymi ludźmi, a dobry Bóg niech pozwoli Ci zrealizować w przyszłości wszystkie plany i marzenia.
Bardzo Cię kochamy! Mama, Tata i Michaś
Bardzo Cię kochamy! Mama, Tata i Michaś
środa, 16 maja 2012
Powrót do rzeczywistości
Kochane moje, wróciłam z Bieszczad cała i zdrowa...i grubsza :) Boże, mogłabym wiele pisać, ale powiem Wam tylko, że było CUDOWNIE! Pogoda boska (strzaskałam się na mahoń, nawet mi skóra z jednego ramienia zeszła, co mi się dotychczas nie zdarzyło), ośrodek super (polecam, stronka www.unitra.bieszczady.pl), żarełko "palce lizać" a te widoki...Solina, bieszczadzkie połoniny, żubry... Spędziłam wspaniały tydzień z moją przyjaciółką, odpoczęłam, "odchamiłam się" i tak jak zamierzałam - naładowałam akumulatory. Muszę się jednak przyznać, że pod koniec już bardzo tęskniłam i nie mogłam się doczekać powrotu do domu. Problemem była też odległość - z Polańczyka wyjechaliśmy o 9.00 rano, a w domu byliśmy o 22.30. Przejechaliśmy wnet całą Polskę, ale naprawdę warto było. Wyjeżdżając obawiałam się reakcji dzieci, tęsknoty, zwłaszcza ze strony Hanki. Okazało się jednak, że dzieciaki super zniosły moją nieobecność, nie było z nimi żadnego problemu, oboje przesypiali całe noce, fajnie spędzali czas z dziadkami i tatusiem. Nie muszę chyba pisać, że powrót do szarej rzeczywistości był dość bolesny... zwłaszcza powrót do pracy. Troszkę się już jednak ogarnęłyśmy i praca w naszym biurze znów wrze.
Moje dzieciaczki...
Hania to już mała pannica, a nie dzidziuś. Jej samodzielność, sprawność ruchowa, bystrość powalają mnie na kolana. Mała jest dość wyrośnięta, jak na swoje 2,7 miesiąca. Wszyscy biorą ją za 4-latkę. Obecnie waży 15kg i mierzy 98cm. Hania jest bardzo mądrą dziewczynką i nie jest to tylko opinia zapatrzonej w dziecko matki. Moja córa jest bardzo towarzyska, łatwo nawiązuje kontakty, jest bardzo lubiana przez rodzinę, znajomych i sąsiadów. Mam nadzieję, że dostanie się do przedszkola, bo ona uwielbia inne dzieci i jestem pewna, że byłaby tam szczęśliwa.
Michaś skradł serca nam wszystkim. Tak radosnego i spokojnego dziecka dawno nie widziałam. Mały pięknie śpi w nocy, z apetytem zajada "nasze" obiadki, jabłka, banany, kaszki i chrupki kukurydziane. Od kiedy posmakował innego jedzenia, dostał "długie zęby" na mleko. Misiek rozwija się ruchowo trochę wolniej niż Hanka w jego wieku, myślę, ze jest to spowodowane jego wagą. Synek waży ponad 11kg i nosi ubrania w rozmiarze 86. Nie wiem, ile ma wzrostu, ale chyba dużo, bo wcale nie wygląda na grubaska. Michał siedzi już dość stabilnie, jest bardzo mobilny - ekspresowo przewraca się z pleców na brzuch i odwrotnie. Misiek ma 2 ząbki (dolne jedynki), póki co, ząbkowanie znosi dość dobrze. W nocy sypia ładnie, czasem budzi się na herbatkę. W dzień śpi 2 razy, drugi raz budzi się najpóźniej ok 15.30, spać kładę go ok 19.30, a wstaje rano ok 7.00. Mały nie płacze, ładnie siedzi w wózku, dużo czasu spędza w leżaczku, bądź kojcu. Jest naprawdę rozkosznym maluchem.
Zmykam do łóżeczka, bo jutro znów pobudka o 5.30.
Na koniec zdjęcia:
Moje dzieciaczki...
Hania to już mała pannica, a nie dzidziuś. Jej samodzielność, sprawność ruchowa, bystrość powalają mnie na kolana. Mała jest dość wyrośnięta, jak na swoje 2,7 miesiąca. Wszyscy biorą ją za 4-latkę. Obecnie waży 15kg i mierzy 98cm. Hania jest bardzo mądrą dziewczynką i nie jest to tylko opinia zapatrzonej w dziecko matki. Moja córa jest bardzo towarzyska, łatwo nawiązuje kontakty, jest bardzo lubiana przez rodzinę, znajomych i sąsiadów. Mam nadzieję, że dostanie się do przedszkola, bo ona uwielbia inne dzieci i jestem pewna, że byłaby tam szczęśliwa.
Michaś skradł serca nam wszystkim. Tak radosnego i spokojnego dziecka dawno nie widziałam. Mały pięknie śpi w nocy, z apetytem zajada "nasze" obiadki, jabłka, banany, kaszki i chrupki kukurydziane. Od kiedy posmakował innego jedzenia, dostał "długie zęby" na mleko. Misiek rozwija się ruchowo trochę wolniej niż Hanka w jego wieku, myślę, ze jest to spowodowane jego wagą. Synek waży ponad 11kg i nosi ubrania w rozmiarze 86. Nie wiem, ile ma wzrostu, ale chyba dużo, bo wcale nie wygląda na grubaska. Michał siedzi już dość stabilnie, jest bardzo mobilny - ekspresowo przewraca się z pleców na brzuch i odwrotnie. Misiek ma 2 ząbki (dolne jedynki), póki co, ząbkowanie znosi dość dobrze. W nocy sypia ładnie, czasem budzi się na herbatkę. W dzień śpi 2 razy, drugi raz budzi się najpóźniej ok 15.30, spać kładę go ok 19.30, a wstaje rano ok 7.00. Mały nie płacze, ładnie siedzi w wózku, dużo czasu spędza w leżaczku, bądź kojcu. Jest naprawdę rozkosznym maluchem.
Zmykam do łóżeczka, bo jutro znów pobudka o 5.30.
Na koniec zdjęcia:
![]() |
| Ja i dwie dla mnie najważniejsze...przed Zamkiem w Łańcucie |
![]() |
| Z Karolą, na Połoninie Wetlińskiej. |
Subskrybuj:
Posty (Atom)










